niewola-wolnosci blog

Twój nowy blog

. . .

4 komentarzy

Myślałam bardzo dużo, a jednak nic nie pojęłam. Uciekałam, a nieustannie stałam w miejscu. Chciałam mieć pewność lecz ulegałam wątpliwościom, urojeniom własnej wyobraźni. Na siłę szukałam sensu. Ongiś spoglądając wstecz widziałam niewyraźny obraz… Idealizowałam, ubarwiałam minione chwile, które i bez tego mają ogromną siłę i posiadają wielką wartość. Czas pozwolił mi dojrzeć do przyjęcia pewnych faktów. Zmieniło się sporo, a tak naprawdę wszystko jest jak dawniej… 

 Był czas, gdy zbudowałam mur… Otoczył mnie z każdej strony. Cholernie wysoki, mocno ugruntowany. Codziennie dokładałam do niego cegiełki. Z dnia na dzień było ich coraz więcej, więcej i więcej… Mimowolnie powstała ogromna przeszkoda , bariera zgoła nie do pokonania. Nie mogłam ominąć, przeskoczyć czy tez zniszczyć tego muru powstałego w mojej psychice. Miał on silne podstawy  i wydawał się być niezniszczalny. Stałam się więźniem własnej głupoty?  Odgrodziłam się od ludzi i świata. Marzył mi się inny , lepszy świat… W mojej głowie powstawały fantazje, tak piękne, jak i nieuchwytne.  Chodząc z głową w chmurach potykałam się o rzeczywistość, której nawet przez chwilę nie starłam się zaakceptować.  

 Można by długo opisywać stan, który mi wtedy towarzyszył, ale nie stać mnie na większą szczerość. Nie w tym miejscu i nie w tym czasie. Mój blog stracił po części swą anonimowość. Już  nie wiem czy to dobrze, czy źle, ale tak się stało. Nie był to przypadek lecz celowe posunięcie. Może chciałam pokazać ludziom, którzy mnie ”znają”  osobiście, że tak naprawdę nie sposób dowiedzieć się całej prawdy o człowieku, któremu raz w życiu pomogliśmy, powiedzieliśmy cześć itd., itp.  Marnie mi wychodzi pokazywanie tej prawdziwości o_0. Wręcz przeciwnie – każde słowo  pewnie brzmi sztucznie i nienaturalnie. 

  Teraz jest inaczej, choć nie wszystko uległo zmianie.  Obecnie jestem pogrążona w gruzach dawnych „błędów”, choć prawdą jest, że sama nie wiem czy żałuję, że stało się tak, a nie inaczej… Niektóre elementy muru nadal sterczą na drodze mojego życia i tak chyba powinno zostać.

. . .

4 komentarzy

Dzieje się, dzieje… Aż chciałoby się wyjść z siebie, stanąć obok i popatrzeć na to wszystko bardziej obiektywnie, najlepiej z perspektywy czasu. Znaleźć chwilę, a raczej spory kawałek codzienności na przemyślenia. Za dużo w tym wszystkim emocji, bezmyślności, spontaniczności…? Chyba tak. Wszyscy oczekują natychmiastowego podjęcia decyzji. Rozsądek – zapomniałam o jego istnieniu, a teraz  zdaje się, że obudził się we mnie z podwójną siłą. Może to i lepiej.

Trudno mi uwierzyć, że dopiero teraz widzę, jak wielkie perspektywy na przyszłość ukazuje mi życie. Pojawiły się ogromne ambicje. Zbyt duże jak na mnie? Nie wiem, ale warto sprawdzić. Co mamy z tego życia, jak nie samo życie?
Ostatnio więcej optymizmu, choć oglądam się wstecz i nadal kalkuluję straty, jakie poniosłam. To co straciłam było bezcenne. Sprawiło, że teraz jestem właśnie taka, a nie inna. Tęskno mi do tego. Wspomnienie o tym przywołuje uśmiech aby po chwili pogrążyć mnie w smutku, melancholii i myślach, które w żadnym calu nie są wesołe, radosne…  
                                                                              

Obserwując rzeczywistość pobudzam wyobraźnię. Powstają obrazy, przekształcane w słowa…  Takie jak ten:

Fantasto-romantyk z koncepcją na jutro 
Imitacją empatii na twarzy
Ucieka, przybiega, milczy i marzy
Nędzarz spośród tłumów wybrany
 
Ideowiec w kretyńskim wymiarze ujrzany
Odstąpił życia dla prawdy


Utonął w wszechwiedzy dla poklasku i sławy
W odmętach ciemności, czeluściach otchłani
Odosobniony, wygnany, przegrany

. . .

4 komentarzy

Ostatnimi czasy dopadła mnie bezsenność, lipa ;/. Nocne czytanie książek też już niewiele pomaga. Kładę się do łóżka i leżę w nadziei, że zasnę, a cała noc minie bez niepotrzebnych snów. No i wtedy się zaczyna… Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość rozpoczynają wielki, wspólny bal.  Głośna impreza w mojej głowie, na której jest mnóstwo nieproszonych gości.  Zwykle wspomnienia stanowią najliczniejszą grupę i są najgłośniejsze. Co wtedy zrobić? Zaczynam pisać 





Mam problem z zatytułowaniem tego wiersza. Mogłabym  go nazwać „Rozstanie”, ale to zbyt jednoznaczne.Oto on:

. . .

Celebrują tę chwilę, unoszą w przestrzenie
Sekunda wiecznością się staje.
Myśl o tym co było, o nieodwracalnym
Na zawsze w umyśle zostaje.
Wiatr chłodny zawiewa gorącym się zdając
Na dole już z mrozu pomarli.
Ostatnim pulsem przyszłość namacając
Z rzeczywistością nagle się starli.
Zatrzymać chwili nijako się dało
Czas mury na drodze zostawia.
Nie mogą ominąć, przeskoczyć się nie da
Ta scena życie przedstawia.

 

Jest jeszcze jeden wiersz. Napisany już jakiś czas temu. Jest bardzo prosty, nic nadzwyczajnego(jak wszystkie moje wiersze). Nie byłam pewna czy powinnam go tutaj umieścić… Nawet nie mam ochoty tego uzasadniać.  Napisałam go i zachowałam, gdyż ukazał mi prawdę, której przez jakiś czas nie dopuszczałam do siebie, choć powinnam.  Na pewno też przypomina mi jeden z moich dawnych wierszy pisanych dla osoby, która obróciła moje życie o 180 stopni i nieodwracalnie mnie zmieniła, czego nie żałuję. Czy historia  naprawdę lubi się powtarzać? Nie,to my o tym decydujemy!

Zniżę się do tego poziomu i dodam ten wiersz

„Bezsilność”

Gdy słowa nic już nie znaczą,
A jedynie zadają ból.
Czy warto je wypowiadać?
 Zamilknąć lepiej jak grób. 

Schować wszystkie uczucia,
Jak kamień twardym się stać.
A w myślach powtarzać pytanie:
Czy warto było aż tak…? 


Lecz nic już nie zmieni myślenie,

Gdy wszystko tak jasne jest.
Pozostaje nam tylko złudzenie,
Że to był zwykły sen…


 Hmm…  Jakie mają być pierwsze słowa? Powinnam się przedstawić? Po raz kolejny odegrać jakąś scenę? Założyć maskę i udawać, że rzeczywistość zawsze wydaje się wspaniała? Przecież jestem wolna… ?
 
 Pewnie zabrzmi to naiwnie, prymitywnie i w ogóle… To mój pierwszy blog i pierwsza notka. Heh, wielu zaczynało od takich słów. Cholerny banał, zwykłe słowa, zero oryginalności, wyłącznie pospolitość! Chyba tylko na tyle mnie stać w ostatnim czasie. Nie oszukujmy się. Może tak było zawsze, a ja po prostu łudziłam się, że nie jestem taka zwyczajna.

 Dlaczego akurat ja? Dlaczego właśnie teraz, kiedy nic mi nie wychodzi? Po co pisać, kiedy szczerze wątpię, że ktoś to przeczyta? A jednak…  Mój kolejny krok do ‘znormalizowania’ się (o ile to możliwe w moim przypadku o_O), bo tak trzeba? Dużo nieprzemyślanych słów padło z mich ust. Tak wiele chciałabym zmienić w tym, co nieodwracalne…
   
 Po co mi ten blog? Sama nie wiem… Może potrzeba mi zrozumienia. Parę opinii obiektywnych ludzi, które udowodnią ,a raczej utwierdzą mnie w przekonaniu, że człowiek nie jest w stanie pomóc drugiemu , nie znając go. Bo przecież ludzie to takie egoistyczne świnie? Czyż nie? No właśnie… Jak jest naprawdę? A może chcę jeszcze wierzyć w to, że są ludzie, którzy dają szanse, nie skreślają człowieka, którego tak naprawdę nie znają? – głupie gadanie. ;/ Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o mnie, o moje doświadczenia(bardzo małe, jak na mój gust i zwarzywszy na wiek). Wręcz przeciwnie – ja jestem tylko niewielkim elementem. Sprzeczności – tego jest we mnie najwięcej.

Zapewne moje słowa brzmią, jak histeryczne wołanie zdesperowanego człowieka, któremu odebrało rozum. Nieee, aż tak źle chyba jeszcze ze mną nie jest… 

Oprócz zwykłych notek będę jeszcze umieszczać na tym blogu wiersze(jeżeli można to tak nazwać) mojego autorstwa. Wszelkie komentarze mile widziane. :)

Pisane na kolanie, gdy myśli już nie mieściły mi się w głowie i coś trzeba było z nimi zrobić:

Jesteśmy wszyscy razem
Chwiejni i niepewni swego
Silni i wytrwali
Zdążając do apogeum wszelkiego pojęcia
Idziemy  wciąż upadając
Unosimy się ponad obłoki
W bezkompromisowości z własnym rozumem
Biegniemy  bo wszyscy tak czynią
W bezmyślności skutków i następstw
Docieramy do celu – bez celu

 


  • RSS